RSS
sobota, 11 czerwca 2011
Kanciasta

 

Ostatnio coś we mnie pęka, zmienia się, przepoczwarza. Lęk, który chowam w środku zaczyna znajdować ujście. Siedzę w pokoju i skaczę po stronach, od sie do sie. Tak w kółko hop, hop, hop, zgrabny piruet i od nowa. Obsesje przybierają nowe kształty, zmieniają barwy, rosną, rozdmuchują się, rozmywaja w powietrzu. Na ich miejscu wyrastają nowe, sa jak grzyby po deszczu, wielkie grzyby atomowe w mojej głowie. W całej szarpaninie dnia codziennego szukam ramion, które otulą mnie jak niewidzialna ochronna powłoka. Odgrodzą mnie od codziennej brzydoty, od ran które zadaje rzeczywistość. Mogłabym zanurzać się w tych ramionach i znikać, udawać, że nie istnieję. Przecież można oddychać w kims, można z nim stworzyć jeden organizm, zatracić się w spokoju, równomiernym biciu serca. Można schować się tak dobrze żeby cały świat nie mógł cię znaleźć. Kanciastość figur zlewających się w jedno na tle błękitnego nieba. Czy to takie dziwne że czekamy na bycie kochanymi? Że codzinnie wychylamy głowy z okien naszych wież i przetrząsamy wzrokiem okolicę w poszukiwaniu tego jedynego?

Tak to dziwne, patrzymy na świat przez różowe okulary pozwalając okazjom mijać nas o włos. Musimy oswoić siebie.

23:58, coffeeinheaven
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 maja 2011

Jak to jest, że coś nas pcha ku zmianom, krzyczy w naszej głowię, że chce czegoś nowego innego, czegoś ciekawszego niż dotychczasowe życie a my cały czas uciszamy ten głos, udajemy, że go ne słyszymy. Mówimy sobie, tak, tak krzycz krzycz, wiem, że tam jesteś....ale co mnie to obchodzi. Potrzebuję zmian, potrzebuję pasji...chcę coś zmienić w moim życiu chce byc kims więcej niż tylko.....studentką z Wrocławia... marzy mi się coś więcej a boję sie po to sięgnąc. Zamknięte koło.

05:02, coffeeinheaven
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 kwietnia 2011

Każdego dnia wstajesz rano z łóżka, ubierasz się, jesz śniadanie, wybiegasz z domu na autobus, cały dzień przecieka ci między palcami, jedne zajęcia, przerwa, następne, przerwa, mdły obiad, kilka słów z prawie nieznajomą osobą, do domu, a potem jesteś tak zmęczony tym całodziennym gubieniem czasu, że siadasz przez szklanym ekranem i postanawiasz zabić jeszcze jeden dzień. Jednak robisz to wszystko z myślą o tym, że już za miesiąc lub dwa, za niecały rok, już w te wakacje zaczniesz żyć. Odetchniesz głęboko i zaczniesz żyć.

Tu następuje stop klatka a co jeśli dzisiejszy dzień już nigdy się nie skończy? Co jeśli ten dzień jest ostatnim dniem, ten obiad ostatnim obiadem a prawie nieznajoma osoba staje się ostatnia osobą z którą rozmawiałeś? Dlaczego pozwalamy życiu uciekać, dlaczego nie czerpiemy z niego pełnymi garściami, dlaczego pozwalamy aby rutyna zabiła nasze marzenia, pragnienia, pasje. Dlaczego w tym dzikim pędzie zapominamy, że nasze życie przemija, z roku na rok coraz szybciej a my zapominamy żyć. Obijamy się tylko od ścian naszej egzystencji czekając na jakieś wielkie wydarzenia, które ma spowodować, jakieś wielkie zmiany. Jesteśmy rozpuszczonymi ignorantami, jesteśmy próżni i leniwi, dostaliśmy wspaniały dar, dar życia, możliwość wybrania drogi, posiadania i spełniania marzeń, kochania i pomagania i zamiast to wykorzystać, odkręcić kurek z napisem radość my go dokręcamy i przechodzimy w stan uśpienia. Biegniemy ulicami wielkich miast, jesteśmy zaślepieni mało ważnymi sprawami, tak rzadko mówimy kocham, tak rzadko się uśmiechamy tak rzadko wystawiamy twarz do słońca, tak rzadko cieszymy się chwilą. Grzeszymy, wszyscy grzeszymy Bóg dał nam życie żebyśmy je przeżyli a my to ignorujemy bo wydaje nam się, że to co zostało nam dane, zostanie nam odebrane dopiero kilkanaście lat, że jeszcze mamy bardzo dużo czasu żeby wszystko zmienić. Obyś miał rację.

Zatrzymaj się na chwilę, weź do ręki jabłko powoli powąchaj jego skórkę, czujesz jak pachnie, jaki ma piękny słodki zapach, pachnie tak miękko, pachnie czerwienią i żółcią to jonagared, a teraz weź to jego zapach nie jest tak słodki czuć w nim twardość, jest trochę przytłumiony, czuć jego chrupkość jego zapach jest dokładnie taki sam jak smak, na początku nietypowy by po chwili poczuć słodycz w ustach to ligol… czy wiesz, że każde jabłko pachnie inaczej? Czy zdajesz sobie z tego sprawę?

Życie to, nie odkładanie wszystkiego na później, życie to oddychanie codziennie pełną piersią, to wystawianie twarzy do słońca, to spełnianie marzeń, to otwieranie się na nowe doświadczenia. Zycie jest jak jabłko trochę przytłumione, niepewne jednak każdy następny kęs powoduje, że jest coraz słodsze i piękniejsze. Zaczynam żyć… wystarczająco dużo czasu uciekło mi między palcami.

22:48, coffeeinheaven
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 marca 2011
Marzenia

Mam przyjaciółkę, z którą widuję się rzadko ale intensywnie. Zawsze czekam na nasze małe sesyjki w czasie których prócz kilku kolorowych fotografii, dostaję także szczyptę magii z jej świata. W jej świecie barwy są mocniejsze, w powietrzu czuje się napięcie nadchodzących przygód, a marzenia spełniają się gdy wypowiemy je na głos. Ameliowa jest cicha i spokojna, Ameliowa jest bardzo odważna, bo pokonuje słabości i walczy o marzenia. Jest moją małą inspiracją, kiedy myślę, że nie dam rady w tedy przed oczami widzę jej twarz i wiem, że ona by się nie poddała ona walczyłaby dalej i nie poddała się! Dlatego teraz siedzę w łóżku po przegranej bitwie dnia dzisiejszego i myślę o tym, że może czas stanąć z życiem w szranki. Czas zacząć spełniać marzenia a nie tylko je wymyślać. Czas wypowiedzieć je na glos, koniec chowania się w czterech ścianach.

Dostałam przejście do Narnii, teraz już wszytsko musi się ułożyć.

  1. Wypowiedziane na głos
  2. Wypowiedziane na głos
  3. Wypowiedziane na głos
  4. Wypowiedziane na głos
  5. Wypowiedziane na głos

Pięć marzeń. Wypowiedzianych na głos. Teraz muszą się spełnić!

23:29, coffeeinheaven
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 marca 2011
...

Czegoś mi brakuje. Nie wiem tylko czego, wiem jednak, że jest to coś bardzo ważnego i jest mi bez tego jakoś pusto, jakoś niepoukładanie, dziwnie i nieswojo. Może to przez to przesilenie wiosenne, nie potrafię niczego skończyć, nie potrafię nawet zacząć, to wszytsko jakoś mnie mija, omija szerokim łukiem, przepływa między palcami oddala się a ja odwracam głowę i udaję, że nie widzę tej rzeki rzeczy które mnie omijają. Całe życie rządzi mną strach, strach przed tym co powiedzą inni, strach przed samą sobą, strach przed strachem. A najgorsze z tego wszystkiego jest to, że ja najnormalniej w świecie nie umiem sobie poradzić z tym wszystkim. Muszę to przeorganizować i zacząć od nowa, odkreślić wszystko co było za mną grubą krechą i popatrzeć w przyszłość, która może nie będzie taka zła, która może przy odrobinie szczęścia okaże się całkiem znośna. To co dzisiaj tutaj się znajdzie nie posiada żadnego ładu i składu jest jednym wielkim zlepkiem tysięcy myśli które tak jak w mojej głowie są nieposkładane i nie zrozumiałe dla mnie samej a głównym uczuciem rządzącym aktualnie moim życiem jest uczucie pustki wszechobecnej i wszechogarniającej pustki, która jak czarna dziura pożera wszytko co mnie cieszyło, odprężało i zachęcało do działania. Podniosę słuchawkę powiem dzień dobry i opowiem o moim popapranym życiu.

 

Marzenia zacznę wypowiadać na głos a zamiast makijażu zacznę nakładać uśmiech i zakończę etap samobiczowania bo ani mnie ani mojemu otoczeniu nie pomaga on w egzystencji. Plan mam zaraz wypowiem na głos życzenie.

P.S. Zapraszam do krainy kolorów: http://koloroweinspiracje.blox.pl/html

23:44, coffeeinheaven
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 marca 2011
O życiu co przepływa miedzy palcami...

Aaaaaaa! Matko kochana ratunku. Siedzę w jakimś koszmarnym młynie zwanym nic nie robieniem. Nigdy w zyciu nie sądziłam, że kiedyś to powiem a jednak… czas wolny jest do dupy (będzie bez owijania w bawełnę!). Mam tak mało zajęć na mym szalonm kierunku i są one rozstrzelone w tak dziwaczny sposób, że mój dzień sprowadza się do zabijania nudy nudą i popijania jej kolejnymi dawkami kofeiny! Koszmarny czas i jeżeli czegoś szybo nie wymyślę to umrę z nudów. Nie sądziłam, że mogę doprowadzić moje życie do takiego momentu kiedy stwierdzę, że przeżyłam go ¼ a jest ono tak mierne że aż… smutne. Nic się w nim nie dzieje, nie ma żadnych nowych, wartościowych i ciekawych ludzi, nie ma nowych wyzwań, nowych możliwości. Każdy dzień jest taki sam, tak samo rutynowy i nudny jak poprzedni. Po calym dniu nic nie robienia wracam do domu i nie mam siły na nic prócz posadzenia tyłka  na kanapie i pooglądania telewizji. To żałosne, mogłabym tyle zrobić, tyle zmienić w swoim życiu a nic mi się nie chce!!!! Mam ochotę wyjść z siebie stanąć obok i dać sobie porządnego kopniaka, który ułatwi mi wyrwanie się z tego okropnego dołka w którym jestem.

Wiem że dzisiaj powinno być wiosennie i o z mianach i w ogóle… ale czuję, że życie nadal przecieka mi między palcami a ja nic nie mogę na to poradzić. Muszę to zmienić… mam miesiąc na to żeby dokonać jakiś znaczących, mniej lub bardziej zmian… musi mi się udać, bo inaczej wyjdę z siebie i już nie wrócę.

Uroczyście rzucam w tą cybernetyczna przestrzeń solenne przyrzeczenie że znajdę jakieś ciekawe zajęcie które zmieni w jakiś mniejszy lub większy sposób moje dotychczasowe życie. Bo szczerze mam już dosyc oglądania niemrawych telewizyjnych tasiemców na przemian z odmładzaniem odtłuszczaniem i calą tą intelektualnie wyzutą papką lecącą w tym szklanym pudle… serdecznie dość!

23:25, coffeeinheaven
Link Dodaj komentarz »
sobota, 01 stycznia 2011

Witaj 2011 roku. Roku zmian i postanowień, nowego, lepszego, szczęśliwszego gospodarowania czasem. To będzie dobry rok, bo równowaga w przyrodzie musi być i po złym roku pełnym smutków, łez i niepowodzeń musi przyjść zmiana na lepsze. Koniec, zamknęłam za sobą ciężkie żelazne wrota przekręciłam klucz i wyrzuciłam go za horyzont, tam gdzie kończy się ziemia, żeby już nikt nigdy nie otworzył tych wrót. Teraz mam przed sobą długą ścieżkę, która prowadzi mnie w nieznaną, pełna przygód i wyzwań droga. Jestem podekscytowana i strasznie ciekawa tego co mnie czeka i tego czego nauczy mnie ta podróż.

Moje życzenia na ten rok… hmmm, jest ich bardzo dużo, jedne prozaiczne i przyziemne inne wręcz przeciwnie, są ważne i gdy nie uda mi się ich spełnić to może to zaważyć na moim życiu. Dlatego ostro biorę się do pracy.

Dewiza na ten rok: RADOŚĆ Z ŻYCIA, WIĘCJ UŚMIECHU, WIĘCEJ BŁĘKITNEGO ZAMKU W REALNYM ŻYCIU!

21:07, coffeeinheaven
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 grudnia 2010
Strach przed życiem

Siedzę i umieram z nudów. Noc zakończyła się nie dobrze, dzień zaczął się źle. Sny kłębią się w podświadomości, może nauczyłabym się je kontrolować, może wtedy byłyby bardziej przychylne, może mogłabym w nich zostać, może wszystko co w nich jest zaczęłoby istnieć naprawdę. Wydumane pragnienia, niezbędne ramiona, usta, brak strachu. Bardzo potrzebuję aby moje marzenia się spełniły, jak najszybciej. Bo mam dosyć życia sanami, nocnymi marzeniami. To wszystko jest tak pogmatwane, tak pokręcone. Wymiana spojrzeń, otwarcie drzwi, wszystko po kolei mnie dziwi, zaskakuje, przeraża. Mam to niby na wyciągnięcie ręki a w rzeczywistości jest to ogromna przepaść, którą muszę pokonać sama, jednak po drugiej stronie musi być coś co będzie mnie trzymało, co pomoże mi podjąć decyzję, że to już teraz muszę zrobić ten krok i zacząć spadać. Potrzebuję pomocy kogoś komu zależy.

Strach jest złym doradcą, a w mojej naturze leży strach. Boję się ciemności, miłości, samotności, ludzi....etc. Za dużo tego wszystkiego. Brakuje już tylko jednego kroku, który dzieli mnie od skarpy...

Co dalej.

Więcej, więcej, więcej snów, które będą się działy na jawie!

10:55, coffeeinheaven
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 listopada 2010
To co KOCHAM!

Tak przyszła, nadeszła i oto jest!

ZIMA!

Najcudowniejsza ze wszystkich okropnych pór roku. Skąpana w bieli śniegu który w tak magiczny i czarodziejski sposób ukrywa wszystkie niedoskonałości otaczającego nas świata. Pomimo zmokniętych na wskroś butów, przemarzniętych dłoni, czerwonego nosa i tak mogłabym wymieniać aż po kres dni, to kocham ten stan!!!! Kocham, kocham, kocham!

Cóż więcej mogę powiedzieć. Powiem że na zdanie „Muszę iśc do biblioteki” reaguję alergicznie, mam ochotę uciekać i samowolnie skreślić się z listy studentów, jednakże po przeczytaniu notki na profilu aife, postanowiłam zmierzyć się z moimi problemami dziś, a nie jak to robiła Scarllet O'Hara, pomyśleć o tym jutro, bo zazwyczaj kończy się to napadami paniki. A więc stawiam czoła temu wszystkiemu co mnie tak w głębi serca przeraża i idę dalej byle do przodu, bo nie poddam się z powodu paru niedociągnięć.

 

Czy wspominałam już jak bardzo kocham zimę i mój wrocławski wajnachtsmarkt?

21:16, coffeeinheaven
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 listopada 2010
Burza w mojej głowie

Przepowiednie o wojnie zaprzątają mój umysł. Dobrze, wypierają naiwne myśli i marzenia. Ale czy lepiej się martwic konfliktem światowym czy swoim zasuszonym sercem? Bo właściwie nie wiem co gorsze. Od zawsze byłam egoistką i lubiłam się martwic o siebie i lubiłam gdy martwiono się o mnie więc teraz bez skrupułów mogę powiedzieć, że moje zasuszone serce, puste ramiona, zimne stopy są ponad wszystko najważniejsze. I źle mi z samotnością, z dnia na dzień z godziny na godzinę coraz bardziej daje ona o sobie znać, a mnie coraz mniej się to podoba.  Szukam cały czas szukam jakiegoś miejsca w którym mogłabym ułożyć głowę na czyichś kolanach i opowiedzieć mu o wszystkim co mnie zjada od środka a on głaszcząc mnie po włosach byłby.  Jakoś tak mam coraz mniej energiiiiiiiiiii……….

22:09, coffeeinheaven
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5